5 nov. 2012

Tenerife



Cette fois-ci, pour échapper un peu au froid et retrouver un peu de soleil, nous sommes partis aux Canaries, à Tenerife. Côté soleil, grosse déception pour l'instant, on a eu 2 jours de soleil sur 7, ce qui est inhabituel ici apparemment d'après les forts sympathiques habitants de cette île.
On se trouve des occupations quand même, on a même réussi à se baigner et faire de petites balades.
Mais il nous reste quand même à découvrir le Parc National del Teide car lors de la première approche on a rien pu voir à cause des nuages et de la pluie.
Nous avons passé la première partie de notre séjour à Garachico, charmant petit village qui possède une attraction qui a conquis Ivo (et il faut l'avouer, nous aussi) - ses piscines naturelles, avec l'eau de mer, un cadre magnifique, que demander de plus (à part un peu de soleil?).

Maintenant, on est à Puerto de la Cruz et on en profite pour visiter l'extrême nord de l'île. On a retrouvé des piscines naturelles aussi à Bajamar, il faut dire que l'on trouve ce concept génial. On a fait un premier tour aussi dans les montagnes Anaga, où on a découvert des paysages à couper le souffle. On compte bien y retourner un peu.


Tym razem, żeby uciec od zimna i skorzystać trochę ze słońca wybraliśmy się na Wyspy Kanaryjskie, a dokładniej na Teneryfę. Jeśli chodzi o słońce, to póki co spotkało nas duże rozczarowanie, z 7 dni tylko 2 ;ieliśmy słoneczne, co według niezmiernie sympatycznych mieszkańców tej wyspy jest dość niespotykane!

Udaje nam się znaleźć zajęcia mimo pogody, nawet udało nam się wykąpać i zrobić parę pieszych wcieczek. Jednak jeszcze został nam do zwiedzenia Park Narodowy El Teide, bo pierwsze podejście było nieudane z powodu deszczu i chmur.
Przez pierwszą część naszego pobytu mieszkaliśmy w Garachico, uroczym miasteczku, które może się pochwalić atrakcją, która urzekła Iva (i nie oszukujmy się, nas też) - naturalne baseny z wodą morską w otoczeniu skał, czego chcieć więcej, poza może odrobiną słońca?
Teraz jesteśmy w Puerto de la Cruz i zwiedzamy północny kraniec wyspy. Kąpaliśmy się też w naturalnych basenach w Bajamar, trzeba przyznać, że pomysł jest genialny! Zaczęliśmy też zwiedzać góry Anaga i na pewno tam wrócimy, urzeczeni zapierającymi dech w piersiach krajobrazami!

Aucun commentaire: