Après la journée d’aujourd’hui on sait que le blog va être rempli d’adjectifs et de toute manière on arrivera pas à décrire la magnificence des paysages qu’on admire, le souffle coupé.
Tout d’abord, un petit mot sur notre première nuit sauvage. Elle a été loin d’être reposante, merci les kiwis, c’est super de klaxonner en passant à toute heure de la nuit. Heureusement, la route n’était pas très fréquentée. Oui, on est sûr que l’infrastructure proposée est géniale mais on a juste envie de profiter un peu de la liberté tant vantée offerte par ce pays aux voyageurs en camping cars.
Donc, pas très reposé mais en forme quand même, on a pris la route pour Aoraki. Là bas on a fait la balade de Hooker Valley qui passe dans une vallée glacière (impressionnante) et se termine au pied d’un lac où flottent les icebergs. On a eu pas mal de vent, on a croisé pas mal de touristes et aussi des baigneurs courageux ou plutôt inconscients.
Ensuite, on a repris la route direction Twizel (quelques courses s’imposaient) et Omarama. 4 km avant cette ville on a fait un petit détour pour admirer les formations argileuses – Clay Cliffs. Le guide en parlait juste au passage et pourtant c’est magnifique!!! On était ému par toute cette beauté que la nature peut nous offrir. En plus, on était tout seul pour en profiter, c’était royal et magique!
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Po dzisiejszym dniu wiemy już, że blog pełen będzie przymiotników, a tak czy inaczej nie będziemy w stanie oddać wspaniałości, jakie podziwiamy z zapartym tchem.
Ale najpierw słówko o naszej pierwszej nocy na dziko. Nie należała do najbardziej relaksujących, dzięki kiwi, super jest trąbić przejeżdżając obok naszego campera niezależnie od godziny! I tak dobrze, że droga nie była zbyt uczęszczana. Tak, wiemy, że oferujecie super infrastrukturę, ale chcieliśmy po prostu skorzystać z wolności, jaką daje ten kraj podróżującym campervanami!

Tak więc nieszczególnie wypoczęci, ale gotowi na nowe przygody wyruszyliśmy do Aoraki. Tam wyruszyliśmy na wycieczkę Hooker Valley, która biegnie doliną polodowcową (niesamowitą) i kończy się u brzegu jeziora, w którym pływają kawałki lodowca. Nieźle wiało, było sporo turystów, a nawet odważni - czy raczej niepoważni, którzy się kąpali.

Następnie ruszyliśmy w kierunku Twizel (konieczne były zakupy) i Omaramy. 4 km przed tą miejscowością zboczyliśmy z drogi żeby zobaczyć formacje z gliny – Clay Cliffs. W przewodniku była o tym tylko mała wzmianka, a widowisko przepiękne!!! Byliśmy wręcz wzruszeni tym pięknem, jakie natura nam oferuje! W dodatku byliśmy całkiem sami, naprawdę wspaniała, magiczna chwila!