10 févr. 2012

Vacances aux antipodes/Wakacje na antypodach

Ca y est, nous voilà partis aux pays des kiwis … et des moutons.
Le voyage, un peu long (36 h en tout), nous a bien vannée. Mais Ivo voulait quand même encore aller dans des avions après. Il a été super mignon ; on ne pouvait pas rêver mieux. L’aéroport au Japon y est pour quelque chose : il y avait une salle de jeux spécialement pour les petits. Nous y avons passé 2 heures.

Nous avons passé la première journée en Nouvelle Zélande a récupérer notre nouvel engin, à nous familiariser avec, apprendre la conduite à gauche, et faire quelques courses. On a quand même réussi à faire une courte promenade.
Le temps n’est pas super beau mais on a tout de même gagné 30° par rapport à il y a 2 jours.
Ivo est ravi de sa nouvelle maison roulante et n’est pas trop dépaysé car il a déjà retrouvé des toboggans.
La première impression sur les Néo Zélandais est très positive. Leur réputation d’être très accueillant est tout à fait exacte.
--------------------------------------------------------------------------
Tym razem wybraliśmy się na wakacje do kraju kiwi i baranów.
Podróż była dość długa (36 godzin) i nieźle nas wymęczyła. Tylko Ivo dalej chciał lecieć samolotem, jak już dotarliśmy. Był prawdziwym aniołkiem. Lotnisko w Osace z pewnością miało w tym swój udział, mają świetną salę zabaw dla maluchów, spędziliśmy w niej 2 godziny.
Pierwszy dzień w Nowej Zelandii upłynął nam na odbieraniu naszego wehikułu, zapoznawaniu się z nim, przyzwyczajaniu się do jazdy po lewej stronie i robieniu zakupów. Udało nam się też pójść na pierwszy krótki spacer.
Pogoda nie jest powalająca, ale jednak jest o 30° więcej niż dwa dni temu u nas.
Ivo jest zachwycony domem na kółkach i nie jest zupełnie wyobcowany, bo już znalazł zjeżdżalnieSourire
Nasze pierwsze wrażenia odnośnie do Nowozelandczyków są bardzo pozytywne, ich reputacja dotycząca gościnności jest zasłużona.

Aucun commentaire: