4 mars 2012

Abel Tasman National Park

On a eu de la chance car les prévisions ne se sont pas confirmées et on s’est réveillé sous le soleil. Max a voulu faire du kayak mais c’était pas possible ce jour là et du coup on a décidé de passer une journée cool, pour que Ivo puisse se reposer un peu. On est allé à Mapua, un petit village centré sur l’artisanat avec des magasins surprenants. L’après-midi c’était l’aire de jeu et la plage.

Le lendemain, on est allé jusqu’à Marahua pour prendre un water taxi qui nous a emmené admirer le parc vu de la mer et qui nous a déposé dans une baie (Bark Bay) d’où on est parti marcher un peu. On a rejoint une belle plage au sable orange par le sentier côtier dans le parc. On a pu lézarder un peu au soleil avant que le bateau ne revienne nous chercher. On a eu un temps magnifique, on a encore pu approcher les otaries, Ivo a été fasciné par le tracteur qui nous a emmené notre bateau jusqu’à l’eau et aussi par le bateau, il a bien rigolé quand on rebondissait sur les vagues.
----------------------------------------------------------------------------------------------

Mieliśmy szczęście, bo prognozy się nie sprawdziły i od rana świeciło piękne słonko. Max chciał popływać kajakiem, ale tego dnia okazało się to niemożliwe, więc postanowiliśmy spędzić spokojny dzień, żeby Ivo mógł trochę odpocząć. Pojechaliśmy do Mapui, niewielkiej miejscowości poświęconej rękodziełu z zaskakującymi sklepikami. A po południu plac zabaw i plaża.
Nazajutrz udaliśmy się do Marahui, gdzie czekało na nas water taxi, które zabrało nas na wizytę parku od strony morza. Potem wysadziło nas w jednej z zatok (Bark Bay), skąd ruszyliśmy na pieszą wycieczkę aż do jednej z plaż z typowym pomarańczowym piaskiem, gdzie mogliśmy się powylegiwać trochę na słońcu zanim statek po nas wrócił. Mieliśmy przepiękną pogodę, znów mogliśmy się zbliżyć do fok, Ivo był zafascynowany traktorem, który zawiózł nasz statek do wody, a także statkiem, bardzo mu się podobało jak podskakiwaliśmy na falach.

Aucun commentaire: