16 juin 2011

Slovenie / Słowenia 1

1er jour

Nous sommes arrivés le 11/06 et à part découvrir l'appartement et défaire un peu nos bagages, on a rien fait, on a bien dormi et on a vraiment attaqué le dimanche, 12/06. On a commencé par.....faire les courses. On a pris des pâtes, histoire de se sentir en vacances, et on a essayé de dénicher des spécialités locales. Une fois cette corvée accomplie, on a enfin pu commencer la partie visite:)

Notre première destination: le lac de Bohinj tout proche (2 km de notre logement à Polje). On a fait le tour du lac (12 km) en admirant le lac bien sûr mais aussi, entre autres merveilles, les orchidées et les Lys martagon.
On a déniché un petit coin sympa et tranquille (car le lac est quand même pas mal fréquenté) pour le pique nique où on a fait la première rencontre avec la faune locale (bon, c'est vrai, il y a plein de bébêtes, Ivo n'arrête pas de nous les signaler, mais ce spécimen était un peu moins commun:).
Après la balade, toujours pas rassasié, on est allé voir les chutes de Savica. Ivo a fait presque tout le chemin à pied et était vraiment émerveillé par l'eau autour de nous et par la cascade en particulier.

-------------------------------------------------------------------------------------------------

1 dzień

Przyjechaliśmy 11/06, ale poza zainstalowaniem się w mieszkaniu i rowzakowaniem, nic nie zrobiliśmy, wyspaliśmy się i naprawdę zaczęlismy wakacje w niedzielę, 12/06. Zaczęliśmy od............zrobienia zakupów. Kupiliśmy makaron, żeby naprawdę poczuć się jak na wakacjach i próbowaliśmy znaleźć jakieś lokalne specjały. A jak już się z tym uporaliśmy, mogliśmy naprawdę zacząć zwiedzać.
Pierwszy etap: jezioro Bohijn, 2 km od naszej kwatery w Polju. Obeszliśmy całe jezioro (12 km) i oprócz samego jeziora podziwialiśmy orchidee i lilie złotogłowy.
Urządziliśmy sobie piknik w ślicznym i odludnym zakątku (co nie jest takie łatwe, bo jezioro jest dość uczęszczane), gdzie spotkaliśmy pierwszego przedstawiciela lokalnej fauny. Fakt, że wszędzie jest pełno stworzonek, o czym Ivo nas niestrudzenie informuje, ale to był mniej spotykany okaz:)
Po tej wycieczce, wciąż nienasyceni, udaliśmy się do wodospadu Savica. Ivo właściwie całą drogę przeszedł sam i był zafascynowany całą tą wodą dookoła, a zwłaszcza wodospadem. Cały czas powtarzał woda i szszszszuuuuuuuuuuuuuu......................

Aucun commentaire: